Jednym z moich najpiękniejszych wspomnień z dzieciństwa były wyjazdy do Jastarni, gdzie nasze domki były nad samym morzem. Dzięki zdjęciom zrobionym przez rodziców, wiem, że na pierwszym z wyjazdów miałam tylko dwa latka, byłam złotą blondyneczką, a jako spódniczkę użyłam… odpompowanego koła do pływania. I podobno byłam z siebie niezwykle dumna!

Dziś też jestem dumna z mojej kobiecości. Kocham być kobietą i to, co we mnie tę kobietę konstytuuje – cudowny mariaż nieokiełznanego umysłu i bujnej wyobraźni, pogodę ducha, subtelność i delikatność zmieszane z wytrwałością. Uwielbiam swoje długie włosy, nieidealne kształty, głos, który choć czasem brzmi męsko, doskonale wie, kiedy ma być niezwykle kobiecy. I choć na poczekaniu mogłabym wytknąć przynajmniej dziesięć mankamentów mojej urody, a po nich kolejne dziesięć spraw, które wymagają zmiany, jestem szczęśliwa, że czuję się kobietą.

W czym tkwi moja siła? Jestem kobietą!

Uwielbiam siebie taką, jaka jestem

Ale nie tylko tak oczywiste cechy sprawiają, że jestem świadoma swojej kobiecości. Paradoksalnie, gorsze radzenie sobie z typowo kobiecymi zadaniami nie jest dla mnie jej wyznacznikiem. Nie potrafię szyć? Trudno, za to świetnie radzę sobie z problemami mojego komputera. Każde upieczone ciasto jest zakalcem? I tak je zjem na podwieczorek po własnoręcznie zrobionej przepysznej zapiekance. Mam trudny charakter i bywam złośliwa? Oczywiście, a co więcej, uwielbiam to w sobie! A na dokładkę wniosę jeszcze na czwarte piętro kilka worków z klejem, a później wyniosę do śmietnika wiadra gruzu po zakończonym remoncie. Wszystko po to, aby nie musieli tego robić ludzie, których kocham.

jestem kobieta

Kwiatów nigdy dość…

Myślę. I jestem.

Moja kobieca siła tkwi nie w kształtach, lecz w umyśle! Stąd wymaga on nieustannej pielęgnacji i nowych doznań. Przyswajanie wiedzy, ciągłe zgłębianie meandrów wyobraźni i nabywanie nowych umiejętności sprawiają, że chce mi się żyć, dbać o siebie i wychodzić z domu… Dzięki niemu pragnę być. Umysłowe lenistwo nie wchodzi w grę, gdyż to właśnie w umyśle tkwi siła kobiecej zmysłowości. Chcę pociągać tym, co wiem i co rozumiem, a nie rozmiarem biustonosza.

Nie jestem stworzona do bycia matką

Moja wewnętrzna kobieta buntuje się zaś przeciwko twierdzeniu, że jednym z najważniejszych elementów kobiecości jest macierzyństwo. Nie czuję w sobie bowiem powołania do bycia matką i chęci do wydania na świat potomka – nie ma we mnie ni krzty tej pierwotnej siły, która nakazywała naszym pramatkom rodzić dzieci na chwałę otaczającego je świata. Niezmiennie irytuje mnie, gdy ktoś kwituje moje słowa w sposób „oj, nie mów tak, to przychodzi z czasem” lub „nie gadaj głupot, nie byłaś jeszcze matką, to nie wiesz, jak to jest”. Dlaczego tak trudno jest uszanować ten fakt, że skoro nie wiem, to nie chcę wiedzieć? Być może przyszłość przyniesie mi konieczność bycia czynną uczestniczką narodzin potomka, moment gdy poczuję, że to, co we mnie potencjalnie kiełkuje jest moje i chcę dać mu szansę posmakowania słodyczy i smutków tego świata. Wiem jedno – mój własny organizm chyba zaspał na ten moment, w którym miano zaprogramować we mnie otwartość na macierzyństwo!

jestem kobietą

Nawet jeśli za oknem leje deszcz, niech w Waszych umysłach świeci słońce!

Mam wybór

Bo bycie kobietą nie oznacza postępowania wedle schematu utrwalonego przez konwenanse. Nie muszę być mimozą wiecznie biegającą w koronkach i obcasikach, by czuć się człowiekiem płci żeńskiej. Nie muszę sterczeć w kuchni, dbać o podsycanie domowego ogniska, chodzić z przyklejonym do twarzy uśmiechem i w nieustannie dobrym humorze. Mogę to robić! I uwielbiam tę swoją wolność wyboru. To właśnie ona pomaga mi pielęgnować swoją kobiecość – pozwala jej żyć na pełnych obrotach, codziennie kwitnąć i spełniać się w sobie. Nie wyobrażam sobie momentu, gdyby ktoś miał mi tę wolność ograniczyć, lub co gorsza, zabrać. Nigdy nie wyrażę zgody, by mówiono mi, jak mam postępować. I choć nie pamiętam tego, co siedziało w głowie tej małej dziewczynki w spódniczce z koła, mam nadzieję, że już wtedy kiełkowało w niej poczucie własnej wartości.

I chcę ten wybór mieć!

Dlatego dziś, w tym symbolicznym dniu, dołączę do wszystkich kobiet, które myślą podobnie jak ja. I nie pójdę na marsz w Olsztynie sama – wesprze mnie bowiem mój B.! Chcę Wam, kochane dziewczyny, życzyć otwartości umysłu – abyście zawsze same wiedziały, co jest dla Was najlepsze. Otaczajcie się jedynie tymi ludźmi, którzy Wam dobrze życzą! Spełniajcie się w tych rolach, do których same czujecie się stworzone i walczcie o siebie. Niech Wasza mądrość i siła będzie dla Was drogowskazem!

Świat należy do mnie i do Was – bez naszego uśmiechu byłby koszmarem!