Jesień zaczęła się kalendarzowo kilka dni temu, a na dobre tak naprawdę poczuliśmy ją już pod koniec sierpnia. To właśnie ona, prócz wiosny, tak bardzo kojarzy mi się z zapachami, bo lato i zima cieszą raczej moje oczy niż nos. Czym więc pachnie wrzesień, październik i listopad? Powoli wyciąganymi z zakamarków szafy herbatami i świeczkami z nutą cynamonu, suszonymi grzybami i aromatycznymi, rozgrzewającymi przyprawami, po które coraz częściej sięgam przygotowując jesienne posiłki.

To właśnie jesienią najlepiej smakuje papryka, cukinia i oczywiście… dynia! Nie mogłam sobie więc odmówić przygotowania jej w takiej postaci, jaką najbardziej lubię, czyli zupy-kremu. Dom w trakcie jej gotowania wypełnia się zapachem ziół, curry i wędzonej papryki, miękko otulając nasze nozdrza i znakomicie rozgrzewając atmosferę w chłodne wieczory.

A dlaczego warto jeść dynię? Jest bogata w witaminy z grupy A i B, a także w pierwiastki niezbędne dla prawidłowego działania naszego orgamizmu, takie jak wapń, cynk, potas i żelazo. Dzięki zawartym w niej składnikom mamy piękniejszą cerę, dobry wzrok, a także zapobiegamy dolegliwościom związanym z naszym układem krwionośnym.

Mam nadzieję, że skusicie się na włączenie mojej zupy na stałe do swojego jesiennego menu.

Przepis na ten krem z dyni jest banalny!

Dzień dobry, jesień, czyli przepis na rozgrzewający krem z dyni

Składniki na cztery duże porcje:

  • niewielka dynia (ja najczęściej używam gatunku hokkaido),
  • pięć niedużych ziemniaków,
  • czerwona papryka,
  • duża biała cebula lub dwie mniejsze,
  • trzy ząbki czosnku,
  • olej rzepakowy,
  • przyprawy: łyżeczka curry,  pół łyżeczki garam masala, łyżeczka słodkiej papryki, pół łyżeczki wędzonej papryki, łyżeczka oregano, pół łyżeczki rozmarynu, łyżeczka bazylii,  łyżeczka pasty harissa, sól morska i świeżo mielony pieprz,

Dynię kroimy na ósemki i wydrążamy pestki (możemy je później uprażyć!), po czym układamy na wyłożonej papierem do pieczenia i posmarowanej olejem blasze. Paprykę kroimy na połowę, usuwamy pestki i kłądziemy obok dyni. Oprószamy bazylią i solą i wstawiamy do piekarnika na 40 minut w temp. 200 stopni.

Cebulę kroimy w kostkę i podsmażamy na oleju razem z resztą przypraw (oprócz harissy). Ziemniaki obieramy, kroimy również w kostkę i dorzucamy do cebuli, gdy już zrobi się miękka. Mieszamy dość często, aby nic się nie przypaliło. Wszystko smażymy jakieś 3-4 minuty, a następnie zalewamy wodą tak, by solidnie przykryć ziemniaki. Gotujemy pod przykryciem,  na wolnym ogniu, do miękkości.

Gdy dynia w piekarniku również zmięknie, wyjmujemy ją i zostawiamy do przestygnięcia, aby nie poparzyć palców – kolejnym krokiem jest bowiem obieranie dyni i papryki ze skórek. Obrane warzywa kroimy na ciut mniejsze kawałki, dorzucamy razem z upieczonym czosnkiem do garnka i dokładnie mieszamy z ziemniakami i cebulką. Gotujemy przez następne 10 minut, aby smaki dokładnie się połączyły. W tym momencie posmakujcie zupę i jeśli czegoś Wam będzie brakowało, nie wahajcie się dorzucić przypraw od siebie!

Ostatnim krokiem jest dokładne zblendowanie zupy na gładki krem. Ja podałam ją z kawałeczkami mozarelli i świeżo zmielonym pieprzem.

krem z dyni

Mogę tę zupę jeść w nieskonczoność!


Mam nadzieję, że wypróbujecie ten banalnie prosty przepis w swoich kuchniach – przyślijcie mi zdjęcie lub wstawcie je w komentarzu z dopiskiem, jak smakowała! A jeśli zamarzy Wam się coś zmienić, również dajcie znać – chętnie wypróbuję Wasze receptury na krem z dyni. To warzywo mi się nigdy nie znudzi!

Wypróbujcie też inne moje przepisy na zupy doskonałe na jesienne obiady: tę z pieczonych warzyw i z soczewicy.