Dziś rano stanęłam przed lustrem i stwierdziłam, że to, co zobaczyłam, jest raczej powodem do zmartwień niż do radości. Niby odżywiałam się całkiem zdrowo (choć mam na sumieniu kilka małych, jedzeniowych grzeszków), zdarzyło mi się uprawiać wzmożoną lub mniej aktywność fizyczną, ale moje ciało wciąż okupują wałki tłuszczu, których nie mogę się pozbyć. I nie mogę wszystkiego tłumaczyć niedoczynnością tarczycy – po prostu jestem zbyt leniwa. To, niestety, kolejne noworoczne postanowienie, którego nie byłam w stanie spełnić.

I muszę się przyznać, że przez moją niekonsekwencję trafia mnie szlag. Jestem typem osoby, która ma wiecznie słomiany zapał, przez co niektórych zadań nie udaje mi się doprowadzić do końca. Szlachetne idee umierają śmiercią tragiczną, zanim jeszcze na dobre się zaczną.

Ale w 2017 roku uda mi się spełnić swoje noworoczne postanowienia. Dlaczego?

  1. Założę jedynie realistyczne cele

Co roku obiecuję sobie, że w dwa, ba, góra, trzy miesiące, schudnę wszystko, co przytyłam przez ostatnie kilkanaście tygodni. Dopiero niedawno zauważyłam, jak zgubny jest ten sposób myślenia. Oczekuję zbyt wiele po czymś, czego i tak nie będę w stanie dotrzymać, gdyż prędzej czy później i tak złamię restrykcyjną dietę.

Dlatego w tym roku chcę postanowić coś, czego na pewno będę w stanie dotrzymać. Spokojne i zrównoważone zrzucanie dodatkowych kilogramów, dbanie o swoją cerę i włosy… Ale w sposób naturalny, nie ujęty w schematy i złudne oczekiwania. Poza tym, pamiętacie, co pisałam o metodzie małych kroczków? Nic na siłę!

  1. Sprawię, by wypełnianie noworocznych postanowień było przyjemnością, a nie udręką

Pomyślcie – ile razy zdarzyło Wam się skazać na porażkę zamierzony cel tylko dlatego, że wydawał się Wam zbyt restrykcyjny i odległy? Mnie, niestety, dość często. Wydaje mi się, że głównym powodem ich niespełnienia był fakt, że za wiele wymagałam od siebie.

Nie jestem typem osoby, która lubi się przemęczać, zwłaszcza w swojej sprawie. Kiedy chcę komuś pomóc, potrafię włożyć w to całe pokłady siły, jakie posiadam. Ale jeśli przychodzi do ćwiczeń, które mają poprawić moją kondycję i sprawność fizyczną, czuję dziwną niechęć do wylewania potu. Dlatego zamiast zmuszania się do wizyt na siłowni, wolę raczej podjąć decyzję o tym, by kilka razy w tygodniu, zaraz po przebudzeniu porozciągać się trochę i zdecydowanie częściej wychodzić na dwór – na spacer bądź rower.

noworoczne postanowienia

Okolice Olsztyna są idealne do rowerowych przejażdżek!

  1. Znajdę partnerów do pomocy

Doświadczenie poprzednich lat pokazuje mi, jak ważne jest znalezienie partnera, który pomoże mi wytrwać w noworocznym postanowieniu. Wszystkie swoje dotychczasowe diety przechodziłam z siostrą – wspierałyśmy się nawzajem i motywowałyśmy, gdy brakło sił. Dlatego dziś także szukam kogoś, kto dotrzyma mi towarzystwa w trakcie wypełniania podjętych wyzwań.

Czasy, w których żyjemy znacznie nam ten proces ułatwiają. W 2017 roku zamierzam uczestniczyć w #52bookchallenge i czytać jedną książkę na tydzień. Hasztagi pokazują, jak wiele osób postawiło sobie podobny cel, co powoduje u mnie zapalenie się lampki rywalizacji – skoro oni mogą, to dlaczego ja miałabym nie dać sobie rady? To wyzwanie łączy się akurat z punktem drugim, gdyż czytanie książek sprawia mi niebywałą przyjemność. Zamierzam nie tylko sięgnąć po swoje ukochane gatunki, czyli fantastykę i SF, ale także klasykę – w dzisiejszych czasach to wstyd nie znać niektórych dzieł. Czeka mnie naprawdę niesamowity rok!

noworoczne postanowienia

Uwielbiam tradycyjne, papierowe książki, ale ebook jest znacznie bardziej praktyczny 🙂

  1. Nie będę sobie obiecywać nie wiadomo czego

Nie znam osoby, która cieszyłaby się z faktu, że coś jej nie wyszło – nikt bowiem nie lubi rozczarowań. Ja nie jestem wyjątkiem, dlatego w tym roku nie zamierzam obiecywać sobie gruszek na wierzbie. Przede mną w 2017 roku będą tylko realistyczne cele, których będę w stanie dotrzymać.

Zalicza się do nich dalsze poszerzanie swoich możliwości językowych, powolny spadek wagi (czeka mnie w tym roku wesele najbliższego kuzyna, więc to solidna motywacja) i zmiana przyzwyczajeń kulinarnych, a dodatkowo książkowe wyzwanie. To nie są radykalne posunięcia, więc nie włożę wiele wysiłku w ich spełnienie, a efekt na pewno będzie śmielszy niż oczekuję.

  1. Powiem sobie „dość”, jeśli cel nie będzie przynosił efektu

Wiara w siebie i swoje poczynania jest niezwykle ważna – chłonę ją z każdego dostępnego źródła, aby mieć pewność, że wszystko , co zamierzyłam, uda mi się zrealizować. Ale jestem też pragmatyczna, co sprawia, że umiem powiedzieć sobie „dość”, jeśli widzę, że mój wysiłek przez dłuższy czas nie przynosi żadnego efektu.

Uświadomienie sobie tego jest idealnym momentem na weryfikację planów. Rezygnując z nieefektywnych działań zyskujemy czas na nowe, być może bardziej rozwijające, które pojawiły się na horyzoncie w ciągu roku. Poza tym nie ma nic złego w tym, że powiemy sobie „dość”, więc absolutnie nie traktujmy rezygnacji jak porażki, tylko jak zmianę na lepsze i dajmy z siebie wszystko, aby zrealizować następny cel!


Kochani! Życzę Wam, aby nadchodzący rok przyniósł tylko szczęśliwe chwile. A jeśli pojawią się te złe i smutne, siły, abyście mogli szybko się z nimi uporać! Uśmiechu, tego słodkiego-dziecięcego, który rozpromienia nawet najbardziej pochmurne dni. Samych dobrych ludzi wokół Was, którzy dadzą Wam powody do radości. Spełnienia wszystkich zamierzonych celów i marzeń, zdrowia i wytrwałości.