Mały wyrzut na sam początek – jestem zła sama na siebie, że ten post pojawia się z trzytygodniowym opóźnieniem. Ostatni tydzień dał mi nieco w kość – praca, egzaminy, rozpoczęcie przygotowań do pisania książki. I do tego pobudki o 4:30, do których niby już się przyzwyczaiłam, ale koniec końców wciąż walczę ze zmęczeniem. Wszystkie te czynniki złożyły się na fakt, iż nie starczyło mi silnej woli do sprawienia sobie przyjemności napisania czegoś na bloga. Coś musi być ze mną naprawdę nie tak, skoro odmawiam sobie takiej frajdy…

Okej, dosyć tego. Biorę się w garść i spełniam to, co napisałam strasznie dawno temu na fanpejdżu Hack Your Life. Mam dla Was bowiem dziś kilka wyjątkowych przemyśleń, które rodziły się we mnie przez ostatnie kilkanaście miesięcy. Postanowiłam je zebrać w jeden, może dość skromny, ale wciąż poradnik:

Praktyczne porady dla cyfrowego nomady!

Pracuję zdalnie już ponad półtora roku, jednakże dopiero teraz uświadomiłam sobie, że w jakimś stopniu należę do grona cyfrowych nomadów. Mój styl życia nie jest związany z dalekimi podróżami, moje konto na Instagramie nie obfituje w zdjęcia zapierających dech w piersiach krajobrazów, a moje opowieści z wyjazdów ograniczają się do relacji z pobytu u siostry, w Rzeszowie.

Ale wiecie co? Specyfika mojej pracy sprawia, że mogę pozwolić sobie na elastyczność. Nigdy nie spędziłam ani jednej godziny w biurze, w domu przeważnie pracuję w wydzielonym kąciku, a gdy tylko na horyzoncie pojawia się możliwość jakiejś wyprawy, nie muszę z przynajmniej miesięcznym wyprzedzeniem załatwiać sobie urlopu. Po prostu pakuję komputer do torby i już! Jestem tam, gdzie chcę. I co najważniejsze, moje obowiązki na tym nie cierpią.

Pisałam Wam jednak kiedyś o wadach pracy zdalnej i zdaję sobie sprawę, że ten tryb życia wiąże się z pewnymi niedogodnościami, które zazwyczaj są wynikiem źle złego zorganizowania siebie i swojego miejsca pracy. Dlatego dziś zebrałam dla Was kilka naprawdę całkiem sensownych porad na to, jak pogodzić obowiązki i podróże, aby wycisnąć jak najwięcej z życia cyfrowego nomady!

Zadbaj o plan

Już na początku wpisu zaznaczyłam, że mój cyfrowy nomadyzm ogranicza się jedynie do wycieczek po Polsce. Bardzo chciałabym podróżować po świecie, jednak moja strefa komfortu na razie nie dopuszcza nawet myśli o tym, bym porzuciła dom, rodzinę i wyruszyła w niekończącą się przygodę. Myślę jednak o sobie jako o digital nomad, co pozwala mi zorganizować swoje obowiązki tak, aby w przypadku niespodziewanej możliwości wyjazdu mieć wszystko dopięte na ostatni guzik.

Dlatego nawet, jeśli podróż trafia się na ostatnią chwilę, natychmiast zamawiam bilety, sporządzam listę rzeczy do spakowania i spraw do załatwienia przed wyjazdem. Powolne odhaczanie elementów pozwala mi zapanować nad chaosem, który nagle wkrada się w moje życie. Ryzyko, że czegoś nie wezmę lub nie zrobię także spada niemalże do zera – w końcu już wcześniej zadecydowałam, co będzie mi potrzebne, a co lepiej zostawić w domu!

Zadbaj o naładowanie telefonu i komputera

Praca zdalna umożliwia mi wykonywanie swoich obowiązków niezależnie od miejsca, w którym się znajduję – potrzebuję jedynie opcji podłączenia się do Internetu oraz sprawnego komputera lub telefonu. A sprawny sprzęt to naładowany sprzęt!

porady dla cyfrowego nomady

Jak dotąd w pracy towarzyszy mi taki zestaw. W planach jest mała zmiana na coś lżejszego!

Na szczęście większość przewoźników udostępnia pasażerom w swoich pojazdach gniazdka, dzięki którym nie musimy martwić się o to, że bateryjka na wyświetlaczu zaświeci się na czerwono. Zdarza mi się jednak wyruszyć w podróż takim środkiem lokomocji, w którym źródła prądu nie uświadczysz – zwłaszcza, kiedy jadę z rodzinnego Golubia-Dobrzynia do Olsztyna, w którym mieszkam na co dzień. Dlatego przed wyjazdem sprawdzam, czy oba urządzenia, z których korzystam, mają baterie naładowane do maksimum, aby zapewnić sobie kilka godzin nieprzerwanej pracy. Wam też radzę to zrobić – uwierzcie mi, nic tak nie rozjusza człowieka, jak padnięty komp lub telefon w połowie pisania artykułu!

Znajdź wygodne miejsce do pracy

Ostatnie dwa lata sprawiły, że nauczyłam się pracować w każdych warunkach – na kanapie, z psem na kolanach i w trzęsącym, grożącym ryzykiem uszkodzenia sprzętu pociągiem. Raz było mi wygodnie, innym razem trafiał mnie szlag i marzyłam o tym, by natychmiast zmienić miejsce, w którym się znajduję. Zawsze jednak starałam się dążyć do tego, by w miejscu, które nie jest moim domem, wygospodarować sobie własny kącik.

Pamiętajcie, wygoda przede wszystkim! Nie wyobrażam sobie wypełniania swoich obowiązków, wciąż przenosząc się z kąta w kąt. Dobrym rozwiązaniem jest znalezienie kawiarni work friendly lub instytucji typu co-work, w której możemy wynająć biurko na godziny. Taki wybór zapewni nam maksymalne skupienie, ciut wyższy poziom intymności i całkiem przyjemną atmosferę, tak ważną w momencie, gdy piętrzą nam się zadania do wykonania.

Jak w takim razie znaleźć takie miejsce? Wpisując „cowork” w wyszukiwarkę wyskoczy Wam mnóstwo ofert w różnych miastach, pośród których na pewno znajdziecie „własne” biurko. Coraz częściej punkty gastronomiczne, takie jak kawiarnie czy bistra, oznaczają się jako work friendly, więc i to spróbujcie wstukać w Google. Fantastycznie sprawdza się w tym przypadku także poczta pantoflowa – popytajcie znajomych w danym mieście, czy nie znają czasem jakiejś przyjemnej kafejki lub coworku – na pewno Wam coś polecą!

porady dla cyfrowego nomady

Mobilne biuro z takim widokiem – czego chcieć więcej?

Wygospodaruj codziennie czas TYLKO na pracę

Praca zdalna daje nam genialną elastyczność w zarządzaniu czasem. Możemy pracować w tych godzinach, kiedy jesteśmy najbardziej produktywni, nie musząc dostosowywać się do z góry ustalonego grafiku. Nie musimy załatwiać sobie urlopu w pracy, by swobodnie podróżować – po prostu pakujemy w torbę komputer, telefon, trochę ciuchów, kosmetyki i ruszamy w drogę!

W takich warunkach łatwo jednak o porzucenie samodyscypliny – owszem, obowiązki piętrzą nam się w całkiem nieprzyjemny stosik, ale przecież czujemy się, jakbyśmy byli na wakacjach… Dlatego ja zawsze staram się zarezerwować kilka godzin w ciągu dnia na to, by swobodnie popracować. W końcu na przyjemność trzeba sobie najpierw zasłużyć, prawda? 😉 Znajdźcie jednak własny rytm, nie posiłkując się doświadczeniami innych ludzi. Work-life balance to trochę bullshit, ale samo oddzielenie czasu pracy od prywatnego życia w podróży naprawdę działa.

Nasuwa mi się w tym momencie jednak jedna, dość oczywista myśl – gdzie w tym miejsce na prawdziwy odpoczynek? Fakt, jest go mało, ale wychodzę z założenia, że dobrze na głowę robi sama zmiana otoczenia – wyjazd z miasta, w którym funkcjonujemy na co dzień, nowe widoki za oknem i miejsca, które można odwiedzić. Poza tym, sami przyznajcie – któż z Was nie marzy o tym, żeby zrobić sobie małe wakacje w trakcie pracy? Dla mnie to fantastyczna perspektywa!

Przygotuj się na niewygody

W wielu pociągach trzęsie jak diabli, w końcu większość polskiego składu to stare rzęchy. W autobusie non stop ktoś gada – jak nie ludzie do siebie nawzajem, to przez telefon. Przesiadki sprawiają, że trzeba wyłączyć komputer, a dworcowa ławka w pipidówce nie jest najwygodniejszym miejscem do pracy… Po podróży chciałoby się trochę odświeżyć i odprężyć, a nie natychmiast wchodzić w stan online. Tak, witajcie w świecie polskiego cyfrowego nomady!

Do niewygód spowodowanych podróżą na pewno dojdzie Wam nadwyżka maili do sprawdzenia, a gdy pracujecie jako freelancerzy, ciągłe dopytywanie klientów, czy rezultat będzie dostarczony na czas oraz zgodnie z oczekiwaniami. W dodatku nie zawsze będziecie mogli liczyć na własny kąt, o którym wspomniałam wcześniej. Mnie jednak póki co takie niewygodny nie zniechęcają, ale zawsze lepiej mieć ich świadomość niż niemile się zaskoczyć!


Praca w drodze to coś zupełnie innego niż praca w biurze od ósmej do szesnastej. Sposób ten wymaga od nas trochę więcej elastyczności i gotowości do zmiany planów, zmusza nas czasem do znoszenia niewygód i sprawia trudności w zbalansowaniu pracy i życia prywatnego. Uwierzcie mi, daje jednak tyle frajdy i swobody! Przy dobrej organizacji czasu i miejsca pracy nie ma mowy o tym, aby nie zdążyć z dedlajnem lub kiepsko wykonać swoje obowiązki. Życie cyfrowego nomady pozwala nam poczuć się wolnym, oderwanym od czterech ścian biura. Wszechobecny Internet sprawia, że możemy pracować w miejscu, które nam się zamarzy – nad morzem, w lesie i w górach, w cudownych okolicznościach przyrody. Brzmi fantastycznie, prawda?

A Wy, macie swoje sprawdzone sposoby na pracę w podróży? Zostawcie je w komentarzach!