Okres przedświąteczny wywołuje u mnie, z roku na rok, coraz mniejszy stres. Im jestem starsza, tym bardziej panuję nad tym, co się wokół mnie dzieje – nie ulegam też chaosowi generowanemu przez mamę, wiecznie narzekającą, że się ze wszystkim nie wyrobi. Powiedzcie proszę, to tylko moje wrażenie, czy wszystkie mamy takie są? 🙂

Chociaż za oknem pogoda nie sprzyja Gwiazdkowemu nastrojowi, ja jednak już od dawna jestem po uszy zanurzona w przedświątecznym klimacie. Od kiedy poszłam na studia, zawsze ubieram choinkę w Mikołajki – to taka namiastka tej najważniejszej, dużej, zwanej przez mojego brata „Rakietą” (ze względu na strzelisty kształt). Drzewko, które stoi w moim mieszkaniu jest ze mną już sześć lat i przypomina mi o mojej przyjaciółce, która jest wiele kilometrów stąd – w końcu kupiłyśmy je na spółę!

przedświąteczne planowanie

Ona i aniołki szydełkowe mojej siostry są ze mną już tyle czasu!

Aby nie ulec przedświątecznej bieganinie, staram się postępować według bezpiecznego schematu:

  1. Wszystkie prezenty muszą być zamówione i zrealizowane u Świętego Mikołaja na tydzień przed Świętami

Zdarzyło Wam się kiedyś gorączkowo szukać prezentów na ostatni moment? Ja miałam taką sytuację w zeszłym roku, chociaż nie z własnej winy – po prostu zamówiony wcześniej upominek utknął na dobre w jednym z oddziałów InPostu, a my musieliśmy w Wigilię szukać zamiennika.

Dlatego w tym roku niemalże połowa podarunków leży już schowana w szafie, a reszta nadciąga do mnie z księgarni internetowej Czytam.pl . Pozostało mi tylko przejść się po opakowania i ozdobny papier, ale to już po powrocie do domu, gdyż w podróży pociągiem pieczołowicie zapakowane paczuszki mogłyby się pognieść :).

Patrzcie, jak sprytnie zapakować nietypowe kształty naszych prezentów !

Holiday Gift Wrapping with Caswell-Massey (6 Creative Gift Wrapping Ideas!)By: Shiho Style and Design

Publié par MetDaan sur mardi 6 décembre 2016

 

  1. W ostatnim tygodniu przed Świętami kompletuję to, w co ubiorę się w te wyjątkowe dni

Zawsze mam problem z tym, w co powinnam się ubrać. Ze względu na moją tarczycę przytyło mi się troszkę i niestety, w stare, cudne sukienki już się nie mieszczę. Dlatego przykładam większą wagę do swojego ubioru, przygotowanego na uroczyste okazje.

Moja rodzina ubiera się w Święta mimo wszystko dość swobodnie – kobiety nie przywdziewają koktajlowych sukienek, a mężczyźni darują sobie krawaty. Moja mama nazywa to „ubraniem się jak do kościoła”, czyli schludnie, troszkę uroczyście i inaczej niż w dzień powszedni (chociaż zdarzyło jej się gotować w Wigilię pierogi z elegancką torebeczką w ręce – prawdziwa Mamusia Muminka!).

W tym roku już wiem, w co ubiorę się w Wigilię i oba dni Bożego Narodzenia, chociaż po jeden z elementów, szumnie powiedziawszy, kreacji, muszę jeszcze wybrać się do sklepu. Mam nadzieję, że się w to zmieszczę, trzymajcie kciuki!

  1. Dzień przed Wigilią dekorujemy dom

Dekorowanie rodzinnego domu na Święta sprawia mi niebywałą przyjemność. Uwielbiam biegać dookoła choinki z lampkami (w domu mamy takie stylizowane na świeczki, dają niezwykle przyjemne, ciepłe światło!) i łańcuchami, dopasowywać bombki i szydełkowe aniołki, uzupełniać drzewko kokardkami. Przed Bożym Narodzeniem dopada mnie szał DIY, chociaż jestem nogą w tym temacie – obchodzenie się z nożyczkami, papierem i innymi bibelotami zawsze było dla mnie czarną magią.

To chyba  magia Świąt zmienia mnie w pracusia – w głowie pojawiają mi się pomysły na stroiki, dekoracje z plastrów pomarańczy i świeżych gałązek drzewka. W tym roku z pewnością wykorzystam porady Kasi z twojediy.pl, która chyba nie tylko dla mnie jest guru ręcznych robótek. Pochwalę się efektami tuż przed Wigilią :).

przedświąteczne planowanie

  1. Sporządzamy szczegółową listę zakupów „jedzeniowych”, aby niczego nie zapomnieć

W któreś ze świąt (chyba cztery lata temu) mamie skończyła się w Wigilię mąka (zabrakło jej dosłownie troszeczkę, aby posypać stół pod pierogi). Dlatego ja musiałam biec do najbliższego supermarketu (o jakiejś drugiej po południu) po to, aby uzupełnić zapasy. Czułam się wtedy strasznie w stosunku do tych, którzy pracowali wtedy w sklepie. Ja bowiem przyszłam tylko po mąkę, ale inni klienci wywozili całe wózki produktów. Paranoja!

Dlatego zawsze w domu dbamy o to, by zakupy były zrobione przynajmniej na te kilka dni przed Świętami. Ze świadomością, że niczego nam nie zabraknie, Wigilię przygotowuje się znacznie przyjemniej!

  1. Jeszcze w listopadzie zadbałam o to, by przed Świętami swobodnie wybrać się do fryzjera i kosmetyczki

I na koniec coś tylko dla mnie – chwila przedświątecznego relaksu!

Każda z nas chce wyglądać wyjątkowo w te cudne dni. Część z nas pewnie motywuje to faktem, iż przyjadą dawno nie widziane ciotki i kuzynki, dlatego chcemy ich olśnić swoim wyglądem. Ja zaś chce się czuć komfortowo i nie przejmować się tym, że ktoś patrzy na odrosty na moich włosach czy odrapane paznokcie – dlatego już w listopadzie zapisałam się do fryzjera i kosmetyczki.

Kolor moich włosów nie jest naturalny (cytując klasyków – Pidża nie jest naturalnie ruda!), dlatego muszę regularnie odwiedzać fryzjerkę. Zwłaszcza, że ostatnimi czasy na głowie mam taki efekt, którego za Chiny Ludowe nie uzyskałabym, farbując włosy w domu. Dlatego do mojej niezastąpionej Marty zapisałam się ze sporym wyprzedzeniem, aby uniknąć błagania ją o wyłuskanie dla mnie wolnego terminu w tym gorącym okresie. To już w sobotę :).

przedświąteczne planowanie

Od roku stawiam też na hybrydowe paznokcie. Zapewniają niesamowitą wygodę, gdyż nie muszę się przez jakieś trzy tygodnie martwić o to, że odpryśnie mi lakier. Zazwyczaj korzystam z usług przemiłej pani Kingi z mojego rodzinnego miasta, która wykonuje cuda na moich wątpliwej jakości paznokietkach (poza tym zawsze mam pretekst, żeby zajrzeć do rodziców). Jestem umówiona na piątek przed Wigilią, a w tym roku pójdę pewnie w zeszłoroczną klasykę – najbardziej kojarzące mi się ze Świętami kolory, ale myślę też o gwiazdkach (mam hopla na punkcie tego motywu!).


Świąteczny rozgardiasz nie musi być męczarnią, jeśli ujmiemy wszystkie wyznaczone sobie punkty w ramy czasowe.  Natłok zajęć nie sprzyja temu, aby w pełni poczuć magię Świąt… A przecież to jedyny taki, najbardziej wyjątkowy dzień w roku!

Zatem, hoł hoł hoł, a już za chwilę padną magiczne słowa „Święta, Święta i po Świętach…”. Ciekawe, kto powie je w tym roku pierwszy – u mnie jest to zazwyczaj mój tato :).