Lecące non-stop w telewizji świąteczne reklamy są irytujące, ale skłaniają mnie do jednej, ważnej rzeczy – do rozpoczęcia przygotowań do zimy. Każde „Walking in a winter wonderland” lub „Jingle Bells” przypomina mi o tym, że nadchodzi nieuchronny czas założenia ciepłej kurtki, wyciągnięcia z szafy miękkich szalików, chust i czapek i założenia solidnego obuwia. Widok za oknem niestety nie nastraja optymistycznie, bo słońca zaczyna być jak na lekarstwo, a to oznacza konieczność suplementowania się herbatą z cytryną, pomarańczami i mandarynkami, a także dużą dozą dobrych książek i seriali, wplecionych gdzieś pomiędzy pracą, zajęciami na uczelni i doktoratem.

Przygotowania do zimy – czas start!

Kiedy zacząć?

Moje przygotowania do zimy zaczynam tak naprawdę już we wrześniu, kiedy zaczyna ubywać ciepłych dni, a zamiast lekkich sweterków zmuszona jestem założyć z rana płaszcz lub parkę. Wtedy to powoli myślę już o przeorganizowaniu powierzchni w szafach (której, niestety, nie mam zbyt wiele), aby zrobić miejsce cieplejszym ciuszkom, a te lżejsze schować, by czekały tam do marca lub kwietnia. Zatem pierwszą radą związaną z przygotowaniami do świątecznej pory jest…

Wyjmij ciepłe ubrania, a letnie porządnie schowaj

Nie wiem, czy Wy też tak robicie, ale ja staram się przechowywać ubrania związane z porą zimną lub ciepłą w jednym miejscu. Nie mieszają się wtedy i nie zabierają zbędnego miejsca w szafie – zwłaszcza zimą, kiedy to grube swetry i dzianinowe ubrania wypełniają półki po brzegi. Dlatego zawsze, kiedy chłodne dni zaczynają przeważać nad gorącymi, pakuję wszystkie letnie bluzeczki, sukienki i krótkie spodenki do jednej torby (wszystkie uprzednio wyprane i wyprasowane), która trafia na dno szafy. Dzięki nie muszę upychać zimowych ciuchów gdzieś pomiędzy cienkie spódniczki a koszulki na ramiączkach!

przygotowania do zimy

Wypierz wszystkie kurtki, płaszcze oraz ciepłe akcesoria

Marzę o tym, żeby mieć jedną dodatkową szafę więcej, ale póki co, muszę korzystać z tego, co oferuje mi wyposażenie wynajmowanego mieszkania. Dlatego zimowe kurtki i płaszcze przechowujemy wraz z B. na górnej półce dużej szafy, zamiast powiesić je na wieszakach.

Ubrania te, mimo że zostały wyprane w końcówce poprzedniego sezonu, przez kilka ostatnich miesięcy kisiły się jednak w zamknięciu, dlatego dla własnej wygody zawsze piorę je ponownie.

Płaszcze wcześniej zanosiłam do pralni, ale w tym roku B. przekonał mnie, że spokojnie możemy to uprać je w naszej domowej pralce. I udało się! Zeszły wszystkie plamy z podkładu na kołnierzu, a nawet przebarwienia od farbowania włosów, kiedy w tamtym roku zdecydowałam się na pokrycie ich czerwoną farbą – barwiła mi ona wszystko, z czym tylko zetknęła się spocona głowa!

Sami wiecie, jak nieprzyjemnie jest założyć coś, co od dawna nie było prane – unikamy takich sytuacji jak ognia. Dlatego zadbajmy też w ten sposób o nasze kurtki, płaszcze, szaliki i czapki – będziemy się w nich czuć o wiele bardziej komfortowo!

przygotowania do zimy

Choć z zeszłego sezonu, to wszystko pachnie świeżością!

Zrób miejsce w szafie na sandały i baleriny, a wyjmij na zewnątrz botki i kozaki

Zimą zawsze pierwsze marzną mi stopy. Tak naprawdę już podczas październikowej słoty, stojąc na przystanku, marzę o wsadzeniu nóg w ciepłe botki. Staram się być jednak rozsądna, bo jeśli ubiorę zimowe buty już jesienią, to w czym będę chodzić, gdy temperatura spadnie solidnie poniżej zera?

Jest to jednak czas, kiedy powoli wyciągam wszystkie zimowe buty z odmętów szafy i przygotowuję je do zimowej pory. Dzięki temu w przedpokoju nie potykamy o nadprogramowe buty!  Mimo że wyczyściłam je już podczas chowania w marcu, to ponownie funduję im małe zabiegi pielęgnacyjne w postaci odkurzenia, wypastowania i wyglancowania. To samo robię jednak z lekkim obuwiem – w końcu nie położę na półkach brudnych balerin i sandałów, prawda?

Zadbaj też o swoją skórę!

Zimą nasza skóra jest podatna na wszelkie przesuszenia, dlatego przygotowania do zimy zacznijmy już jesienią. Ja lekki krem porzucam na rzecz odrobinę tłustszego (obecnie używam na dzień kremu normalizującego 20+ od Nacomi i jestem naprawdę zadowolona, a na noc złuszczającego od Bandi, mojego faworyta!). Dodatkowo w ruch idą wszelkie kremy do rąk i stóp (Tamaryndowiec z Pomaranczą od Ziai pachnie cudnie!), których staram się nie nadużywać wiosną i latem, bo nie znalazłam jeszcze takich, które nie pozostawiałyby nawet delikatnego filmu na mojej skórze, sprawiając wrażenie spoconej (okropnie mnie to irytuje!).

Ponadto staram się nie zapominać o tym, aby po każdej kąpieli natychmiast wetrzeć w siebie masło do ciała. Nie lubię mleczek i balsamów, bo nie wchłaniają się dobrze w moją skórę, a poza tym nie przepadam za ich konsystencją. Przepadam za to za masłami, które mają gęstą konsystencję (im gęściej, tym lepiej!) i przyjemnie rozprowadzają się po ciele. Nie znalazłam jeszcze jednak takiego, do którego przywiązałabym się na stałe, może Wy mi coś polecicie?

przygotowania do zimy

To mój obecny zestaw, a czy Wy dopieszczacie skórę zimą?

Pamiętaj o ciepłych posiłkach

Wiecie, że lubię gotować i stoję przy garach niezależnie od pory roku – nawet, gdy jest gorąco na dworze dbam o to, aby obiad był solidny. Mam jednak takich znajomych, którym nie przeszkadza to, że nie zjedzą codziennie ciepłego posiłku – pewnie wśród Was też znajdą się takie osoby!

Pamiętajcie jednak o tym, że jesienią i latem nasze organizmy potrzebują ciągłego stymulowania ciepłem. Dlatego tak ważne jest zadbanie o to, aby dostarczyć sobie codziennie chociaż jedno ciepłe, solidne danie, które po pierwsze – rozgrzeje nas, a po drugie – dostarczy odpowiednią ilość  kalorii. Poza tym, czemu nie zrobić sobie przyjemności i zacząć przygotowania do zimy od prezentu dla podniebienia? 🙂

Mile widziane będą gęste gulasze, treściwe zupy i zapiekanki. Ja dodaję do nich mnóstwo czosnku, solidną dawkę kminu rzymskiego i chilli, a także gdzie mogę, stawiam na kiszonki. Mniam!

Dla tych, którzy szukają inspiracji, polecam rozgrzewającą zupę z soczewicy!

A jakie są Wasze przygotowania do zimy? Jeśli coś pominęłam, dajcie znać w komentarzach!