Pamiętacie tę kultową scenę z filmu „Zakochany Kundel”, w której Lady i Tramp przypadkowo stykają się pyszczkami, zjadając przypadkowo ten sam kawałek makaronu? To zdecydowanie najbardziej romantyczny fragment filmu z mojego dzieciństwa i jako dziecko zawsze marzyłam, że taka chwila przydarzy mi się w dorosłym życiu.

Moje dwie miłości: psy i jedzenie w jednej scenie. Czyż nie mogło być lepiej? Źródło: headphonesdeepinthought.tumblr.com

Otóż skończyło się jedynie na tym, że zostałam oddaną członkinią #TeamSpaghetti, a właściwie #TeamMakaron. Romantyczna wizja ewoluowała we wspólne jedzenie, ale z dwóch osobnych misek – pełnym talerzem pasty z sosem lub inną okrasą ciężko mi się podzielić z kimkolwiek, nawet z moim chłopakiem. Jedyną istotą, której udało się coś wyjeść z mojej porcji okazał się mój pies, który idealnie wstrzelił się w moment, kiedy odeszłam od stołu po młynek do pieprzu – w tym czasie zdążył zanurzyć pysk w solidnym kawałku mocno mięsnej i pomidorowej lasagne.

Dla tych jednak, którzy umieją wspólnie spałaszować romantyczny posiłek, poleca się pyszny sos do spaghetti na bazie warzyw i dobrego, wieprzowego mięsa.

Romantyczne spaghetti, czyli alternatywa dla sosu z klopsikami

Co kupić? (na cztery porcje – będzie dokładka!)

  • Pół kilograma zmielonej, chudej szynki wieprzowej,
  • Seler naciowy,
  • Dwie duże marchewki,
  • Jedna duża cebula,
  • Trzy ząbki czosnku,
  • Trzy czwarte butelki dobrej jakości passaty pomidorowej,
  • Dwie łyżki masła i dwie łyżki oliwy,
  • Pół opakowania makaronu spaghetti,
  • Przyprawy: sól, świeżo mielony pieprz, ziele angielskie, liść laurowy, papryka słodka w proszku, odrobina chilli, łyżeczka czosnku w proszku, tymianek, bazylia, oregano, rozmaryn, odrobinka wędzonej papryki.

Przejdźmy do gotowania…

Cebulę kroimy w kosteczkę, a czosnek siekamy. Wszystko podsmażamy na oliwie, po czym, gdy się zeszklą, dodajemy drobno pokrojony seler naciowy oraz w ten sam sposób potraktowaną marchewkę. Odrobinkę solimy i pieprzymy.

Gdy warzywa zaczną robić się miękkie, dokładamy mięso i solimy delikatnie, rozprowadzamy je w warzywach. Po odparowaniu wody możemy doprawić czosnkiem i papryką w proszku. Pozwalamy połączyć się smakom, pozostawiając patelnię na wolnym ogniu.

Po pięciu minutach duszenia dodajemy passatę oraz smak za pomocą ziół: tymianku, bazylii i oregano, odrobiny rozmarynu (dla samej świeżości, rozmaryn jest niezwykle intensywny, więc wystarczy go naprawdę niewiele). Dokładamy trzy kuleczki ziela angielskiego i dwa liście laurowe, posypujemy delikatnie wędzoną papryką i chilli dla delikatnej ostrości (na szczyptę pieprzu jeszcze przyjdzie czas…).

Zostawiamy sos na naprawdę małym ogniu, co jakiś czas mieszając. Po pół godzinie dodajemy masło i rozprowadzamy go w sosie, dla uzyskania kremowej konsystencji. Dusimy powolutku jeszcze przez godzinie, pilnując, aby nic nie przywarło do dna patelni. Jeśli uważacie, że brakuje Wam czegoś w tym smaku, nie bójcie dodać się czegokolwiek od siebie i dajcie znać w komentarzach, czym uzupełniliście mój bukiet przypraw 🙂

Ja podałam sos ze zwykłym makaronem spaghetti i słuszną ilością świeżo startego sera.

romantyczne spaghetti

Walentynkowy dopisek

Spróbujecie dziś zrobić trik z Zakochanego Kundla? Ja się nie skuszę, przede wszystkim ze względu na cieknący nos i potworny kaszel, ale być może Wam uda się zaczarować ten wieczór razem z moim spaghetti! A właściwie nie tylko ten, ale każdy kolejny, gdyż potrzeba naprawdę niewiele, aby wszystkie dni były wyjątkowe, o czym miał być dzisiejszy post.

Ze względu na grypę dodam go z lekkim przesunięciem, ale to dowodzi tylko jednej teorii – Walentynki powinny być codziennie!