Moje tegoroczne święta pachną sernikiem, a Wasze? Słodkim, puszystym ciastem, które dopiero co uwolniło się z gorączki piekarnika. Bardzo lubię ten zapach, kojarzy mi się z bezpieczeństwem i ciepłem domowego ogniska, z tym, że czuję się dobrze wśród najbliższych.

Piątkowy poranek jest jednak ciemny i dżdżysty, jak listopadowy wieczór. Jedynie zapalone lampki na choince i włączony telewizor rozjaśniają duży pokój, w którym siedzę. Na szczęście co chwila pojawiają się małe lampeczki w postaci radosnych twarzy rodziców. Nawet poczciwa mordka naszego Moltena wydaje się śmiać, kiedy głaszczę jego miękką sierść.

W kuchni wszystko się udaje – ciasto urosło, barszcz nabiera smaku, a postna kapusta smakuje wyśmienicie. Pierogi też z pewnością ulepią się pięknie bez zbytniego wysiłku…

A jednak w sercu, gdzieś w tle kłębią się myśli nieokiełznane. A to dlatego, że w tym roku radość Świąt miesza się ze smutkiem minionych dni. W sercu niewypełniona pustka po duszy, której przedwcześnie zabrakło. Dookoła wszyscy kichają i prychają, a w tym ten najważniejszy ktoś, kto przez to nie da rady przyjechać. Bliscy są daleko – dobrze chociaż, że dzięki technologii mogą być blisko. Nawet choinka nie wyszła taka, jak chciałam. A sytuacja w kraju sprawia, że nawet przy rodzinnym stole występują podziały nie do przeskoczenia.

A jednak gdzieś w tym wszystkim trzeba znaleźć siłę, żeby się uśmiechnąć. Tak, aby i inni poczuli magię, którą przynosi ze sobą Boże Narodzenie. Ale jak to zrobić?

Przepis na Świąteczny Uśmiech

  1. Pomyśl o swoich najbliższych

Każdemu z nas jest ciężko, jednak pomyślmy o tym, że nasza smutna mina przysporzy jeszcze więcej zmartwienia rodzinie. Dlatego w przedświątecznej bieganinie pomagam, jak mogę, a do tego zagaduję, zawiaduję tym, co leci w telewizji i włączam same przyjemne programy (chociażby nasze ukochane Ranczo). Staram się powściągnąć nerwy i nawet wtedy, kiedy naprawdę jest coś nie tak, nie chcę dać nikomu do zrozumienia, że mam podły nastrój.

Nikt nie zasługuje na to, by swoim smutkiem popsuć mu święta!

swiateczny usmiech

Uśmiech ludzi, których kochamy wart jest wszystkiego!

  1. Wyszukuj sobie zajęcie

Nicnierobienie i gapienie się w sufit nie sprzyja temu, by na twarz wstąpił nam świąteczny uśmiech. Wręcz przeciwnie – myślimy wtedy za dużo, analizujemy sytuację i czasem wyciągamy błędne wnioski. Dlatego zadbajmy o to, aby znaleźć sobie jakieś zajęcie. W kuchni zawsze jest coś do zrobienia – pokrojenie warzyw na sałatkę, pieczenie mięsa, lepienie pierogów.

Pokażmy naszym bliskim, że jesteśmy gotowi do pomocy. A w kuchni mogą wywiązać się naprawdę bardzo przyjemne rozmowy – takie, które sprawiają, że łatwiej nam jest zapomnieć o tym, co nas wewnętrznie gryzie. A to sprowadza nas do…

  1. Do tego, żeby ze sobą rozmawiać

Znam takie rodziny, których członkowie gadają ze sobą tylko w sprawach użytkowych. Komunikują się wtedy, kiedy czegoś potrzebują – pytają, co kupić w sklepie, ile zjesz ziemniaków na obiad czy podkręcić kaloryfer, bo może jest trochę zimno w pokoju. Nie ma w tym żadnych emocji, bije  jedynie po oczach niezrozumienie dla drugiego człowieka.

Ta przepiekna reklama Allegro pasuje tutaj doskonale!

Mam wrażenie, że często zapominamy o tym, jak ważna jest rozmowa z bliskimi. Nawet tych kilka słów, które są bardziej szczere niż godzina wzajemnej wymiany frazesów. Święta i towarzysząca im nostalgia sprzyjają rozmowom, dlatego wykorzystajmy każdy moment na swobodną pogawędkę. I nie przegapmy żadnej nadarzającej się okazji – druga może się już nie trafić! Być może spowoduje to naprawdę szczery uśmiech, na który wszyscy tak długo czekali.

  1. Zwierzęta mają moc

Kiedy widzę uśmiechniętą mordkę mojego psa, już wiem, że jakoś to będzie. Podły nastrój znika zawsze w momencie, gdy Molten dotknie mnie swoim mokrym nosem, domagając się głaskania – jest taki miły i ciepły, że nie sposób się nie uśmiechnąć.

swiateczny usmiech

Czyż Molteuś w święta nie jest elegancki?

Dlatego korzystajcie z dobrych emocji, jakie dostarczają nam zwierzęta. Udowodniono naukowo, że zwłaszcza psy czują nasz nastrój. One doskonale wiedzą, kiedy smutek wypełnia nasze serca i starają się zrobić wszystko, żeby poprawić nam humor. Szturchają łapkami, próbują nas włączyć do zabawy z piłką, biegają jak szalone po domu, ryzykując przewrócenie choinki. Ale chcą dobrze – dlatego wykorzystajmy choć kilka wolnych chwil na zabawę ze swoim pupilem, a one odwdzięczą się kilkukrotną dawką czułości.

  1. Bądźmy razem

Nie zamykajmy się przed całym światem tylko dlatego, że jest nam ciężko. To sprawia, że podle czują się także nasi bliscy, którzy zachodzą w głowę, co mogło nam się stać. Nie izolujmy się, zwłaszcza w ten magiczny czas, który zdarza się tylko raz w roku.

Dzięki nowym technologiom odległość też nie stanowi problemu. W tym roku znów zabraknie przy wigilijnym stole mojej siostry z rodziną, ze względu na dzielące nas kilometry. Skorzystamy jednak z dobrodziejstwa Skype i razem zjemy chociaż część kolacji, próbując chociaż poczuć się tak, jakbyśmy byli wszyscy razem w Golubiu-Dobrzyniu. Czeka mnie też, zamiast przełamania opłatkiem, telefoniczna rozmowa z moim B., który jest chory i musi zostać w Olsztynie.

Zróbmy jednak wszystko, by cała rodzina choć pośrednio mogła być razem. Sama świadomość bliskości jest czasem znacznie większą wartością niż sytuacja, w której rodzina zbiera się na wigilijnej kolacji tylko po to, aby razem zjeść.


Tak łatwo zapomnieliśmy, że w te Święta chodzi przede wszystkim o emocje, a nie o kilogramy mięsa znajdujące się na wigilijnym stole. Świąteczny uśmiech powinien być kwintesencją pozytywnych uczuć kłębiących się w nas wszystkich, łącznie ze zwierzętami – tak, aby był naturalną reakcją, a nie tylko wymuszonym grymasem.

A Wam, kochani, chciałabym życzyć przede wszystkim zdrowia i pozytywnego ciepła w sercu – abyśmy lubili się i kochali zwykłą, ludzką miłością!