W zeszłym tygodniu dałam się wypowiedzieć mojej rozgoryczonej stronie, czego efektem był post … . Istnieje jednak prawo mówiące o tym, że należy wysłuchać drugiej strony, aby wyrobić sobie pełen ogląd sytuacji. Dlatego dziś chcę wam opowiedzieć o tym, co urzekło mnie w pracy w domu i sprawia, że dokonałam wyboru – zostaję przy tym, co już wypracowałam.

Wnioski, wnioski, czyli zalety pracy zdalnej

  • Elastyczne godziny pracy

Kiedy wstaję rano, pierwsze o czym myślę, to co wydarzyło się na świecie w momencie, kiedy spałam. Następnie zaś o tym, co zjadłabym na śniadanie i czy wolałabym kawę, czy herbatę… Dopiero po jakimś czasie uświadamiam sobie, że niedaleko leży mój komputer i czekają na mnie obowiązki.

Korzystając z tego, że budzik mam nastawiony, z przyzwyczajenia, bardzo wcześnie,  mam jeszcze chwilkę na to, by swobodnie przeciągnąć się w łóżku, a w tym czasie ułożyć w głowie plan dnia. Następne kilka momentów jest zarezerwowane tylko dla mnie – na ubranie się, codzienną poranną pielęgnację, porządny posiłek i nałożenie makijażu.

A najprzyjemniejsze jest to, że wszystko odbywa się spokojnie, niespiesznie i bezstresowo.
Dlaczego? Ponieważ nie łapię się w sztywne ramy pracy między ósmą a szesnastą.

Elastyczne godziny to dla mnie mimo wszystko jedna z najważniejszych zalet pracy zdalnej. Dzięki nim nie odczuwam presji i mam swobodę planowania. Jeśli w ciągu dnia wyskoczy mi coś ważnego do załatwienia, po prostu szybko kalkuluję, czy mogę na chwilę zostawić to, co obecnie robię i wychodzę z domu. Jeśli natomiast wypełnię swoje zadania wcześniej, mam więcej czasu dla siebie i swoich codziennych czynności.

zalety pracy zdalnej

I jak tu nie jadać śniadań?

  • Swobodna poranna rutyna

Tak, jak wspomniałam wyżej, poranek zazwyczaj upływa mi niezwykle spokojnie. Składa się na niego kilka aktywności, które razem tworzą spójną rutynę.  Nigdzie nie muszę się spieszyć, omija mnie stanie w korkach i nerwówka, że jeśli nie znajdę natychmiast tej zielonej, ulubionej bluzki, nie zdążę na autobus. Do tego budzik w telefonie zawodzi niezwykle rzadko, a nawet jeśli się to zdarzy, po prostu zaczynam pracę pół godziny później.

Tak, z tego niezwykle trudno byłoby mi zrezygnować!

Szczególnie ze względu na to, że natura obdarzyła mnie porywczym charakterem i „kotem” na punkcie punktualności. Denerwuję się za każdym razem, gdy nie mam uwzględnionego zapasu czasu – nawet pięć minut za mało jest w stanie wyprowadzić mnie z równowagi, co skutkuje mimowolnym wyładowaniem nerwów na, przeważnie, moim chłopaku.

Dlatego właśnie tak bardzo cenię sobie ten poranny spokój, kiedy nigdzie nie muszę się spieszyć, bo autobus do mojego roboczego kącika na pewno mi nie ucieknie… Tak, jest to niewątpliwie kolejny punkt w liście pod tytułem zalety pracy zdalnej!

  • Kontroluję swoje zmęczenie

Punkt ten brzmi nieco enigmatycznie, ale w gruncie rzeczy jest niezwykle prosty. Dzięki pracy zdalnej, którą wykonuję w domu, jestem w stanie zareagować na oznaki zmęczenia tak szybko, jak to możliwe. Kiedy zaczyna boleć mnie głowa, odkładam komputer i wychodzę na spacer z psem. Jeśli bolą mnie oczy, siadam w wygodnej, nieco bardziej leniwej pozycji i przymykam powieki, aby zregenerować wzrok.

Nikt nie kontroluje tego, kiedy wychodzę do łazienki, jak długo trwają moje posiłki i ile czasu potrzebuję na swobodne odprężenie. Moją codzienną rutynę w pracy wyznaczają postawione przede mną zadania, ale jeśli potrzebuję chwili odpoczynku, mogę nieco zmodyfikować czas potrzebny do ich wykonania.

  • Mam więcej czasu dla swoich bliskich

Przykładam dużą wagę do tego, aby oddzielić czas spędzony w pracy od czasu przeznaczonego dla rodziny, ale nie wierzę w stwierdzenie typu „work –life balance”. Pracując w domu nie sposób odgrodzić się od rytmu rodziny, nie sposób jest zostawić swoich zadań po odejściu od komputera, nie sposób jest nie reagować, gdy ktoś w domu potrzebuje pomocy.

W moim przypadku bardziej sprawdza się zasada „worktime – private time balance”.

Oznacza to, że czas przeznaczony dla rodziny i bliskich, a także ten tylko dla mnie, jest wolny od myślenia o pracy. To czas pełen beztroski, uśmiechu i słodkiego lenistwa. Oczywiście kontrolowanego, bo najlepiej przecież odpoczywa się w ruchu. Chyba, że już z góry wiesz, że jedyne, na co masz ochotę, to błogie leżenie przed telewizorem bądź z ulubioną książką.

Punkt ten wpisuje się w listę pod tytułem zalety pracy zdalnej jeszcze z jednego powodu – nie muszę brać urlopu, aby zaplanować wolny czas. Żyjemy w czasach powszechnej dostępności do Internetu, co umożliwia mi wyjazdy gdzie chcę i kiedy chcę, po prostu biorę komputer pod pachę i korzystam z pakietu mobilnego bądź przygotowuję wcześniej do opracowania coś, co łączności z netem nie wymaga. Dzięki temu w tym roku udało mi się wyjechać kilka razy do Rzeszowa, aby pomóc swojej siostrze w opiece nad jej małym synkiem, a moim chrześniakiem.

zalety pracy zdalnej

A mój urlop obfitował w takie widoki…

  • Nie muszę wychodzić ze swojej strefy komfortu

Doskonale wiem, że wyjście ze strefy komfortu pozwala na osiąganie celów wyższych niż postawione przed sobą dotychczas, jednakże w moim przypadku radykalne zmiany nigdy się nie sprawdzały. W nadchodzących miesiącach czeka mnie rozpoczęcie doktoratu, co oznacza wejście do nowego środowiska, więc cieszę się, że chociaż sprawy związane z pracą pozostaną niezmienne.

Uśmiecham się do siebie na samą myśl o powrocie na uczelnię. Dzięki pracy zdalnej ponowne rozpoczęcie studiów nie będzie się wiązało z totalnym przeorganizowaniem codziennej rutyny. Wszystko zostanie na swoim miejscu, a mnie po prostu dojdzie trochę więcej nowych obowiązków. Przy sprytnym ułożeniu planu dnia nie powinnam odczuć poczucia nadmiernego przeładowania czynnościami do wykonania.


Jeszcze tydzień i czeka mnie przeprowadzka do nowego mieszkania! W głowie mam już ułożony sposób, w jaki zorganizuję sobie kącik do pracy. Na pewno poświęcę mu osobny post, ale póki co, zaglądajcie na Instagram @hackyourlifepl i Facebook hackyourlife!

Konfrontacja warunków pracy zdalnej i stacjonarnej zmusiła mnie do ponownego wyciągnięcia wniosków. W tym tygodniu wybrałam także pozostanie przy obecnym stylu życia. Może nie jest jednak tak źle, a mnie dopadła przesadna demonizacja rzeczy?

Przy okazji jednak wiem już, że wypisywanie wszystkich „za” i „przeciw” jest niezwykle pomocne – pomaga bowiem odnaleźć zagubiony porządek i ułatwia spojrzenie na pewne zagadnienia z innej perspektywy.

Tak, to coś dla mnie!